„Stranger Things” - podróż do lat osiemdziesiątych

„Stranger Things” - podróż do lat osiemdziesiątych

Największa światowa platforma wirtualnej telewizji, która od tego roku dostępna jest w Polsce, niemal z każdą swą serialową premierą zbiera wysokie oceny i wywołuje furorę wśród widzów. Nie inaczej było przy okazji lipcowej premiery ośmioodcinkowego serialu „Stranger Things” utrzymanego w stylistyce kina lat '80.

 

Netflix wie jak robić dobre seriale i widać to po znakomitych ocenach jego produkcji. „House of Cards”, „Orange is the New Black”, „Daredevil” i wiele, wiele innych seriali rzutuje na popularność serwisu Netflix. Społeczność internetowa oszalała z ekscytacji już w momencie zapowiedzenia „Stranger Things”. Nostalgiczna podróż w czasie do lat '80, gratka dla fanów filmów Spielberga i trzymająca w napięciu fabuła łącząca horror i sci-fi. Wszystkie te hasła reklamujące produkcję przyciągnęły do obejrzenia serialu całą masę widzów. Przez pierwsze dwa tygodnie serial obejrzało na świecie ponad 8 mln widzów, a po miesiącu ich ilość wzrosła do 15 mln. Ale o co w tym serialu w ogóle chodzi?

 

Fabuła rozpoczyna się od poznania czwórki nastoletnich chłopców. W szkole uchodzą za kujonów, wieczory spędzają w piwnicy rodzinnego domu jednego z nich, grając w papierowe Dungeons & Dragons. Grając co chwilę rzucają odniesieniami do popkultury, m.in. do „Gwiezdnych Wojen”. Już od pierwszej sceny zaskarbiają sobie sympatię widzów błyskotliwymi dialogami. Po skończonej partii bohaterowie rozchodzą się do domów, a raczej odjeżdżają na rowerach w świetle księżyca. Jeden z nich jednak do domu nie wróci, stanie bowiem oko w oko z tajemniczym stworem, który uciekł z pobliskiego laboratorium.

 

Historia jak w każdym szanującym się serialu skupia w sobie kilka wątków. Mamy tu śledztwo miejscowego szeryfa (David Harbour) dotyczące zaginionego chłopca, załamaną matkę chłopca (Winona Ryder), która odkrywa sposób na porozumiewanie się z synem poprzez lampki choinkowe i powoli zostaje uznawana za szaloną. No i najciekawsze wątki, czyli trójkę przyjaciół starającą się znaleźć zaginionego kolegę na własną rękę, która zamiast niego znajduje w lesie małomówną, łysą dziewczynkę z tajemniczymi, telekinetycznymi mocami (w tej roli niesamowita jak na swój wiek Millie Bobby Brown).

 

„Stranger Things” [...] zainteresuje współczesnego czterdziestolatka, któremu serial pewnie przypomni o jego młodości. Jest [...] też świetną odmianą dla młodszych widzów, którzy urodzili się za późno by czuć nostalgię do lat '80.

 

Gra aktorska zasługuje na najwyższe uznanie, zwłaszcza jeśli chodzi o najmłodszych aktorów. Rezolutni chłopcy grają na tyle przekonująco, że możemy odnieść wrażenie jakbyśmy podglądali autentyczną grupkę przyjaciół, a nie aktorów. Największe wrażenie robi jednak gra młodej Brown wcielającej się w obdarzoną mocami dziewczynkę. Mówi niewiele, jednak wielość emocji, które zmuszana jest ukazać na ekranie pokazuje jak wielki talent w niej drzemie. David Harbour świetnie wypada w roli miejscowego szeryfa, niestroniącego od alkoholu, ale w razie draki potrafiącego przyłożyć komu trzeba i pokazać, że jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim stanowisku. Jedyne wątpliwości może budzić Winona Ryder w roli matki zaginionego chłopca. Rozdygotana, rozhisteryzowana może irytować, jednak taki urok roli panikującej matki.

 

Twórcom, braciom Duffer, świetnie udało się odtworzyć w serialu klimat lat '80. Zaczynając od czcionki użytej w tytule, poprzez muzykę Kyle'a Dixona i Michaela Steina i scenografię, na poszczególnych wątkach kończąc. Bystrzy nastolatkowie przeżywający przygody w świecie dorosłych kojarzyć się mogą z klasykiem „Goonies” z 1985 roku. Grasujący po pobliskim lesie potwór będzie kojarzył się wykonaniem i budowaniem grozy w filmie „Coś” z 1982. Rodząca się przyjaźń jednego z chłopców, Mike'a ze znalezioną w lesie dziewczynką, poznawanie nowego dla niej świata, przywodzi na myśl kultowego „E.T.” Stevena Spielberga z 1982. Tajemnicze moce dziewczynki i ich destrukcyjny wpływ na otoczenie pod wpływem złości są natomiast hołdem dla „Podpalaczki” z 1984 na podstawie powieści Stephena Kinga. Wymieniać inspiracje twórców można tak jeszcze bardzo długo. „Stranger Things” swoim charakterem i klimatem zainteresuje współczesnego czterdziestolatka, któremu serial pewnie przypomni o jego młodości. Jest on też świetną odmianą dla młodszych widzów, którzy urodzili się za późno by czuć nostalgię do lat '80. Nastoletni serialowi bohaterowie muszą zmierzyć się z paranormalną istotą uzbrojeni w jedynie w swoje doświadczenie, które zdobyli grając w papierowe RPG, w którym przerażenie budzi jedynie niesławny Demogorgon. Podobnie jak ów stwór, serial porywa, wciąga i zaciska swe macki wokół widza. Szkoda jedynie, że powstało tylko osiem odcinków, na szczęście na fali popularności i dzięki otwartemu zakończeniu, twórcy pracują już nad drugim sezonem, który ma się ukazać w przyszłym roku.

______________________________________________________________________________________________________________________________