„Za niebieskimi drzwiami” – familijny horror, w którym potwory nie czyhają pod łóżkiem

„Za niebieskimi drzwiami” – familijny horror, w którym potwory nie czyhają pod łóżkiem

Powiedzmy sobie szczerze. Polskich filmów familijnych, powstałych w ostatnich latach, nie ma zbyt wielu. Dobrych jest jeszcze mniej. Może to krzywdzące, ale z ilością filmów, w których użyto efektów specjalnych też nie przesadzamy. Jednak, raz na jakiś czas, pojawi się ktoś, kto zaryzykuje. Tym razem widzowie dostali film o niezwykłym świecie za niebieskimi drzwiami i potworach czającymi się za ich progiem. Brzmi wystarczająco przerażająco - interesująco?

 

Wakacje. Cudowne słowo i prawdopodobnie najlepsze dwa miesiące z całego roku. 12-letni Łukasz nie może się ich doczekać, więc już z samego rana budzi mamę. Przecież mają razem jechać na upragniony wypoczynek. Niestety podczas jazdy samochodem ulegają wypadkowi. Mama Łukasza leży w śpiączce, natomiast on zostaje pod opieką sąsiadki. Pewnego dnia zjawia się kobieta, która podaje się za jego ciotkę i zabiera go do swojego pensjonatu nad morzem. Sypiącym się gruchotem podjeżdżają pod à la gotycki budynek z zewnątrz wyglądający niczym wyjęty z amerykańskich opowieści dla nastolatków, a wewnątrz przypominający polski skansen. Chłopiec wybiera jedyny pokój z kolorowymi, a dokładniej niebieskimi, drzwiami, który wcześniej należał do jego mamy. Jako że ciotka nie ma specjalnego doświadczenia z zajmowaniem się dziećmi i nie chce też specjalnie narzucać swojej woli siostrzeńcowi, ustala tylko jedną regułę – zanim wejdziesz do jakiegokolwiek pomieszczenia, zapukaj.

 

„Za niebieskimi drzwiami” zaczyna się jak typowy amerykański horror. Na samym początku widz zostaje zasypany sielankowymi scenkami z życia bohaterów, aby potem zostać stopniowo wprowadzanym w odpowiedni nastrój za pomocą muzyki, koloru i obrazu. Nietypowy dom, niebieskie drzwi, ekscentryczne zasady, dzieciaki z sąsiedztwa wygadujące różne bzdury… Potem robi się jeszcze dziwniej oraz straszniej. Otwierają się drzwi i ukazują inny świat, niby podobny do naszego, ale jego twórca podczas aktu kreacji musiał być pod wpływem grzybków halucynków. Następnie zostaje przedstawione miasto i jego jedyny mieszkaniec. Twórcy określili ten film jako odpowiedni dla osób powyżej 12. roku życia i wcale się temu nie dziwię.

 

Jest to jeden z niewielu filmów familijnych w ostatnich czasach, podchodzący pod horror dla najmłodszych.

 

Specjaliści od efektów specjalnych naprawdę się postarali. Tak jak przedstawiony magiczny świat trochę żenuje, tak Krwawnik jest kawałkiem dobrej roboty, która potrafi wywołać gęsią skórkę. Wcielający się w niego Michał Żebrowski zagrał całkiem nieźle, mimo tego, że miał mniejsze pole do popisu. I czy to nie jest właśnie to, co cechuje dobrego aktora? Pomimo tego, że nie było widać jego prawdziwej twarzy, za pomocą głosu i ruchów ciała potrafił nadać upiorny charakter całej postaci. Oczywiście trzeba też wspomnieć o Ewie Błaszczyk. Ona także miała swoje horrorowe momenty. Na niektóre sceny z nią w roli głównej spokojnie można było patrzeć przez palce. Albo spod kurtki. Elementem filmu psującym jego równowagę i klimat byli młodsi aktorzy. Niestety, zagrali co najmniej jak drewno. Oczywiście, nie ma sensu przyrównywania ich do doświadczonej części załogi, która ma za sobą szkoły aktorskie i niezliczone ilości projektów oraz ról, nie zmienia to jednak faktu, że w niektórych momentach człowiek zastanawia się, czy przypadkiem nie ogląda kolejnego odcinka „Słoików”, „Szkoły” lub „Ukrytej Prawdy”. Widocznie nie można mieć  wszystkiego.

 

Owszem, „Za niebieskimi drzwiami” przypomina połączenie „Egzorcysty” z „Opowieściami z Narnii” w gorszym wydaniu i z mniejszym budżetem. Efekty specjalne, na których opiera się prawdopodobnie połowa filmu, są miejscami kiepskiej jakości. Nie chcę specjalnie bronić tego filmu, jednak będę obstawać przy tym, aby dać mu szansę. Ktoś się odważył zrobić coś innego, nowszego. Jest to jeden z niewielu filmów familijnych w ostatnich czasach, podchodzący pod horror dla najmłodszych. Na samym końcu zostawia nas z pytaniem ile z tego wszystkiego było prawdą, a ile kłamstwem. Co było wymysłem mózgu pogrążonego w śpiączce, a co niezwykłą przygodą w innym wymiarze?

 

Film obejrzany dzięki uprzejmości kina Cinema City Krewetka

__________________________________________________________________________________________________________________